Miniblog
<<< Czego się boją Czesi?Przeczytałem właśnie artykuł "Češi se bojí o práci. Smrt ani samota je netrápí", czyli Czesi boją się o pracę. Śmierć czy samotność ich nie lęka. Chodzi o wyniki badań przeprowadzonych przez CVVM (Centrum pro výzkum veřejného mínění - czeski odpowiednik naszego OBOPu), odpowiadających na pytanie, czego boi się czeskie społeczeństwo? Okazuje się, że najbliższa przyszłość rodzi u mieszkańcow kraju nad Wełtawą znacznie większe obawy niż np. starość, samotność czy korupcja... Czesi boją się w pierwszej kolejności bezrobocia, utraty zdrowia oraz spadku poziomu (jakości) życia. Dalej wymieniają obawy z podwyżek cen i sytuacji ekonomicznej Czeskiej Republiki. Nasi południowi sąsiedzi znacznie mniej boją się natomiast o swą rodzinę, dzieci i przyjaciół, nie aż tak straszna jest im utrata dachu nad głową, renty czy emerytury. Mało kto czuje z kolei strach przed samotnością, starością, śmiercią, wojnami i kataklizmami oraz rozwodami (odpowiedzi te pojawiały się, ale sporadycznie). Interesujące, prawda? Ciekawe jak wyglądałyby wyniki tych badań, gdyby przeprowadzono je w Polsce?
@ 2010-02-04 21:05:34<<< Trzy dni w BerlinieDwa tygodnie temu po raz kolejny "wizytowałem" stolicę naszych zachodnich sąsiadów. Spędziłem w Berlinie długi weekend a celem wyprawy była... wizyta na czterech meczach piłkarskich i zwiedzenie kilku stadionów (zboczenie takie - męska część czytelników z pewnością zrozumie). Zdjęć niestety jeszcze nie posiadam. Tradycyjnie mam za to kilka spostrzeżeń: 1) Potwierdziło się raz jeszcze, że Niemki nie należą do najpiękniejszych kobiet naszego kontynentu. W ciągu tych 72 godzin widziałem mniej więcej tyle samo ładnych babeczek, co w Pradze lub Wrocławiu spotkałbym podczas godzinnego zaledwie spaceru po centrum miasta! 2) Starsi Niemcy, a zwłaszcza tamtejsi emeryci i renciści są gburowaci i nieuprzejmi. Nie przytrafiło mi się jeszcze, by w Czechach lub Polsce, ktoś nie powiedział "Dzień dobry" i/lub "Do widzenia" np. przy wejściu/wyjściu do windy czy przedziału w pociągu. A tam kompletna cisza. Pod tym względem za naszą zachodnią granicą kulturą nie grzeszą... Napisać, że to pewnie w większości "byli hitlerowscy oprawcy" byłoby chyba nie ładnie i niepoprawnie politycznie, a także byłoby zbytnim uproszczeniem, ale jakby nie patrzeć właśnie tak się zachowywali... ;p 3) PKP i DB (Deutsche Bahn). Wiem, że obu przewoźników nie sposób porównywać, ale zawsze myślałem, że PKP powoli bo powoli, ale stara się malutkimi kroczkami choć trochę zniwelować przepaść, jaka dzieli ją (pod każdym względem) od niemieckich kolei. Byłem w wieeelkim błędzie! 4) Niemieckie piwo, to niemieckie piwo i równać się mu może jedynie piwo czeskie. Jednym słowem: pycha! 5) Z każdym rokiem Berlin podoba mi się coraz mniej. Już nie jestem tym miastem oczarowany tak, jak kiedyś. Choć chciałbym, nie potrafię tego wytłumaczyć... Ale i tak wrócę tam wiosną.
P.S. Święta, święta i po świętach!
@ 2009-12-27 23:35:59<<< Dress CodeZnów cały tydzień ze wzmożoną częstotliwością udzielałem się towarzysko i zaniedbałem przez to ten blog i Was, drodzy czytelnicy. Normalnie wstyd, że nie miałem nawet chwili, by sklecić kolejny odcinek "kRzYŚKA" (Rychu, przepraszam!). :( Nadrobię to dzisiaj. Weekend spędzam w Polsce. Odpoczywam po ciężkim tygodniu w pracy. Walczą tam ze mną, a właściwie to z moimi dżinsami (na "lżejszy" ubiór możemy pozwolić sobie tylko w piątki; cały tydzień musimy chodzić "na galowo", tymczasem ja ubieram te gacie, w których mi wygodnie). Po kilku upomnieniach, na które nie reagowałem, dostałem w czwartek oficjalne ostrzeżenie. Ponoć trzy rogi i karny takie zjebki i wylatujesz z pracy... Muszę się więc zastanowić co jest dla mnie ważniejsze: ta robota czy postawienie na swoim? Z drugiej strony zamiast dawać wypowiedzenie i pracować męczyć się jeszcze przez dwa miesiące (okres wypowiedzenia), wystarczy dwa dni z rzędu przyjść do roboty w jeansach. Jakie to proste!... :p Mam nadzieję, że Wy nie macie takich problemów.
@ 2009-12-05 01:16:03