Ikony country: Garth Brooks
Choć może trudno w to uwierzyć, jest w Stanach Zjednoczonych artysta, który sprzedał więcej solowych płyt i zgromadził na swoich koncertach więcej fanów niż Elvis Presley, Johhny Cash czy Michael Jackson. Jest nim piosenkarz country Garth Brooks, który obchodzi dziś 47. urodziny. Pomyślałem, że to dobry moment, by przyblizyć Wam tą barwną postać.
Z nazwiskiem Brooks zetknąłem się po raz pierwszy jeszcze w czasie studiów, kiedy to dopiero odkrywałem muzykę country, z zamiłowaniem słuchając piosenek Willie Nelsona, ubierając się w kowbojki, flanelowe koszule w kratę i pasek z wielką klamrą “Texas Rangers” (ba, kupiłem sobie nawet czarny, skórzany kapelusz!). Minęło jednak sporo czasu, zanim na dobre zainteresowałem się jego twórczością. Pisał się początek 2007 roku, a wszystko -- jak to zwykle w życiu bywa -- zaczęło się dość przypadkowo…
Pracowałem wówczas w kompanii piwowarskiej InBev a moje codzienne obowiązki, co tu dużo mówić, nie należały do najciekawszych. Typowa biurowa praca -- 8 godzin przed komputerem. Umilałem sobie ten czas słuchają płyt CD lub internetowych stacji radiowych. Któregoś dnia na jednej z takich rozgłośni, poświęconej w całości muzyce country, usłyszałem Brooksa w utworze “Unanswered Prayers” i… tak się zaczęło! :)
Utwór ten, to jedna z jego wielu typowych ballad (patrz np. “She’s Every Woman”). Spodobał mi się nie tylko tekst, ale przede wszystkim barwa głosu piosenkarza, jakby idealnie stworzona do tego gatunku muzyki. Garth Brooks, a właściwie to Troyal Garth Brooks, bo tak brzmi pełne nazwisko artysty urodzonego 7. lutego 1962 roku w Tulsie w stanie Oklahoma, jest jednym z największych gwiazd amerykańskiego country. Wokalista, gitarzysta, pianista, saksofonista, autor tekstów… Jego styl jest mieszanką country i rocka.
Brooks śpiewał już od najmłodszych lat, ale nic w tym dziwnego, skoro jego matka -- Colleen Carroll w latach 50-tych także była piosenkarką country. Co ciekawe, młody Garth zapowiadał się dobrze również jako lekkoatleta. W szkole średniej z powodzeniem uprawiał biegi na średnich dystansach i rzut oszczepem. Jak niemal każdy amerykański chłopak grał też w football i baseball. Złośliwi twierdzą, że na uczylnię wyższą (Oklahoma State University) dostał się tylko i wyłącznie dzięki stypendium sportowemu.
Już jego pierwszy album (jak się potem okazało, podobnie jak KAŻDY następny!), wydany w 1989 roku a zatytułowany po prostu “Garth Brooks” był sporym wydarzeniem na amerykańskim rynku muzycznym. Krążek zawierał wielkie hity: “If Tomorrow Never Comes” i “Much Too Young (To Feel This Damn Old)” oraz ulubiony utwór Brooksa -- “The Dance”. Oto jego wykonanie podczas koncertu w Reunion Arena w Dallas w stanie Teksas (sierpień 1991):
Brooksa cenię nie tylko za charakterystyczny głos i determinację w dążeniu do celu (o tym jest właśnie utwór “The Dance”), ale także za fakt, że podczas koncertów -- w przeciwieństwie do większości innych wykonawców country -- przeistacza się w prawdziwego showmana. Dobrym przykładem jest choćby jego wersja “The Fever” zespołu Aerosmith czy piosenka “Friends in Low Places” (poniżej wideo ze wspomnianego koncertu w Dallas). Zwróćcie uwagę na reakcje publiki (przeważają kobiety!), fajną basistkę i… ciekawe zakończenie utworu.
Wystąpienia na żywo zdają się być zresztą najwiekszym atutem piosenkarza. Warto wspomnieć, że ogromną popularnością cieszyły się nie tylko jego występy w USA, ale także koncerty podczas tourne po Europie, Australii i Nowej Zelandii, a także Brazylii i… Dalekim Wschodzie. Do najbardziej udanych zalicza się koncerty na stadionie Wembley w Londynie, w hiszpańskiej Barcelonie oraz irlandzkim Dublinie, gdzie sprzedano 120 tysięcy biletów (większą publikę zgromadził tam tylko występ “miejscowych” U2!). Kolejny rekord padł 7 sierpnia 1997 roku, kiedy to w nowojorskim Central Parku odbył się koncert śledzony na żywo przez (prawdopodobnie) największą ilość widzów w historii amerykańskiej muzyki rozrywkowej!
Dwie statuetki (i siedem nominacji) Grammy, 17 amerykańskich nagród muzycznych, 24 nagrody magazynu “Billboard”, 18 nagród Akademii Country -- możnaby wymieniać i wymieniać. Artysta oficjalnie zakończył swoją niesamowitą karierę w 2001 roku, gromadząc na swoim koncie… 128 platynowych płyt! Przez ostatnie kilka lat pojawiał się jednak “okazyjnie” na scenie. Chodziło zazwyczaj o akcje charytatywne, a trzeba wiedzieć, że Brooks cały czas bardzo aktywnie pomaga dzieciom (w 1999 roku założył nawet własną fundację) lub jakieś ważne wydarzenia, czego najlepszym przykładem był jego ostatni występ, 18 stycznia tego roku podczas koncertu “We Are One” w Waszyngtonie, uśwetniającego ceremoniał inauguracyjny prezydenta USA Baracka Obamy.
Linki do niektórych przebojów Gartha:
- “Two of a Kind (Workin’ On A Full House)”,
- “Beer Run” -- utwór nagrany z George’em Jonesem, który to obok James’a Taylora, Bruce’a Springsteena i Billy Joela, jest jednym z muzyków, których twórczością Gareth zawsze się inspirował,
- “In Another’s Eye” -- duet z jego drugą (i aktualną) małżonką, piosenkarką country Trishą Yearwood.
Niestety większość z tych wideoklipy jest stworzonych przez użytkowników YouTube (oryginalna jest tylko muzyka). Niketóre teledyski i występy podczas koncertów musiały bowiem zostać usunięte po interwencji wytwórni Pearl Records, mającej prawa autorskie do dużej części z nich.
O Brooksie możnaby było napisać o wiele dłuższe artykuły niż ten. Pisać referaty, prace magisterskie czy dokotorskie. Do tematu na pewno kiedyś powrócę, serwując Wam kolejną dawkę jego utworów. Tym którzy chcieliby juz teraz dowiedzieć się czegoś więcej o piosenkarzu polecam odwiedziny jego oficjalnej strony internetowej www.garthbrooks.com. Natomiast tutaj możecie znaleźć jego szczegółową dyskografię.

Mam nadzieję, że choć niektórych z Was niniejszy tekst zachęci do przyjrzenia się z bliska amerykańskiemu fenomenowi “bluesa białych”, jak o country zwykło się czasami mawiać.
Krzychu



Zamów Newsletter!
Zaproponuj artykuł


