Top 10 – moje ulubione piwa

14 lutego 2009 | Kategorie: piwo, rankingi | 11 komentarzy

Czyż sobotnie popołudnie (a zwłaszcza chwile “w połowie drogi” między obiadem a kolacją) nie jest najlepszą porą tygodnia na napisanie postu o piwie? Ależ oczywiście, że jest! I to tym bardziej, że ma to być lista moich ulubionych browarków! Nadeszła bowiem (wielkopomna) chwila, by przedstawić światu mój subiektywny ranking złocistych napojów rozmownych…


“Dobry mężczyzna pije dobre piwo.”

/Hunter S. Thompson/

Święta prawda! :) Poniżej przedstawiam moją ulubioną dziesiątkę. Jak łatwo zauważyć wszystkie trunki na mojej “liście przebojów” to piwa jasne. Ciemnych bowiem nie pijam…

A zatem odliczanie czas zacząć!

10. Dobrze posiedzieć przy Żubrze…

ŻubrPrzyznam się bez bicia, że z łatwością znalazłem 9 ulubionych piw i brakowało mi tylko tego, które mogłoby zamykać dziesiątkę… Po długim namyśle postawiłem na Żubra, warzone w byłych browarach Dojlidy, niewiarygodnie popularne ostatnio piwo w Polsce. Smak w porządku, cena również, a dodatkowo wieeeelkiiiii plus za pomysł i wykonanie telewizyjnych reklam!  (zamierzam poświęcić im jeden z kolejnych postów).

Informacje producenta: “Żubr to marka kojarzona przede wszystkim z nieskażoną przyrodą, której bliskość wpływa na niepowtarzalny smak naszego złocistego piwa. Warzone od ponad 200 lat na skraju Puszczy Białowieskiej piwo Żubr, jest głęboko zakorzenione w tradycjach piwowarskich. Swój niepowtarzalny aromat i walory smakowe zawdzięcza surowcom pochodzącym z ekologicznych pól Podlasia, zwanego krainą króla puszczy – Żubra.”

Żubr

Państwo: Polska, Miasto: Białystok, Właściciel: Kompania Piwowarska (członek SABMiller), Alkohol: 6,0 %, Ekstrakt: 12,0 % , strona www

9. Lubię czasem poświrować bażanta…

Zlatý BažantParę ładnych lat temu wybrałem się do Nachodu [miejscowość w Czechach, tuż przy granicy z Polską] na “szybkie zakupy”. W jednej z budek tuż za przejściem granicznym Kudowa-Słone zakupiłem parę butelek nie znanego mi wtedy Złotego Bażanta. Tego samego dnia wieczorem, siedząc w domku rozpocząłem konsumpcję nabytego napoju. Już po kilku łykach poranną wyprawę uznałem za udaną, ponieważ jak się okazało przywiozłem znakomite czeskie (jak wówczas myślałem) piwo. Jaką niespodzianką było więc dla mnie odkrycie, którego dokonałem na etykiecie jednej z butelek…

Informacje producenta: “Charakterystyczne piwo o delikatnym chmielowym aromacie i średnio silnej goryczce. Dobry smak oraz rzeźkość sprawiają, że Zlatý Bažant jest jednym z najpopularniejszych trunków na słowackim rynku. Piwo numer jeden browarów w Hurbanovie. Elegancka etykieta a przede wszystkim charakterystyczna, zdobiona zielona butelka, nadają produktowi cechy ekskluzywności.”

Zlatý Bažant

Państwo: Słowacja, Miasto: Hurbanovo, Właściciel: Heineken, Alkohol: 5,0 %, Ekstrakt: 12 %, strona www

8. Piję Piasta – piwo z miasta!

Piast Wrocławski

Do tego bronka mam duży sentyment. Było to bowiem piwo, które najczęściej spożywałem podczas mojej pięcioletniej kariery studenckiej we Wrocławiu (to się nazywa lokalny patriotyzm!). Gdy teraz otwieram zimną butelkę Piasta, gdy pierwsze kilka sekund z jej wnętrza wydobywa się charakterystyczny dymek, gdy raczę podniebienie kilkoma pierwszymi łykami… wystarczy, że zamknę oczy i już przenoszę się na moment do czasów studenckich (ach, to grillowanie na stancji!).

Informacje producenta: “Subtelny łagodny smak, najwyższa klarowność, gęsta piana oraz bogaty chmielowy bukiet czynią Piasta Jasne Pełne ulubionym piwem mieszkańców Dolnego Śląska. Sto lat tradycji wrocławskiego browaru w połączeniu z najnowszymi technologiami produkcji to gwarancja produktu o najwyższej jakości.”

Piast Wrocławski

Państwo: Polska, Miasto: Wrocław, Właściciel: Browar Okocim (członek Carlsberg Polska), Alkohol: 5,5 %, Ekstrakt: 11,5 %, strona www

7. No to może po koziołku?!

Kozel SvětlýNie będę oszukiwał ani Was, ani siebie samego. Mimo, że bym chciał, nigdy nie miałem, nie mam i pewno już nigdy mieć nie będę mocnej głowy do picia. Dlatego też wybieram zazwyczaj trunki z małą ilością alkoholu (w myśl nieekonomicznej zasady lepiej wypić więcej słabszych piw, niż mniej mocniejszych). Najlepszym tego przykładem jest Wielkopopowicki Kozioł. Duży plus za tzw. “Kozlovny”, czyli gospody o niepowtarzalnym klimacie, w których serwuje się w Czechach ten trunek. Miejscowe “Piwo roku 2004″.

Informacje producenta: “Należy do grupy piw o intensywnym chmielowym aromacie, które dzięki swemu  harmonicznemu smaku idealnie nadaje się, jako napój do różnego rodzaju dań. Warzony według tradycyjnej receptury przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Idealny wybór dla miłośników piw o niskiej goryczce.”

Velkopopovický Kozel Světlý

Państwo: Czechy, Miasto: Velké Popovice, Właściciel: Plzeňský Prazdroj (członek SABMiller), Alkohol: 4,0 %, Ekstrakt: 11,0 %, strona www


Uwaga, oto pierwsza szóstka!

6. Krušovice, czyli browar cesarza Rudolfa II.

KrušoviceKolejny przykład “lżejszego” piwka. Wielu Czechów narzeka na jakość tego napoju, a ja wręcz przeciwnie!  Wracając z pracy po ciężkim dniu preferuję zazwyczaj zakup mniej bogatych w alkohol piw i właśnie kruszowicki Muszkieter” jest w takich momentach częstym wyborem. Mają go też w jednej z moich ulubionych praskich restauracji – “U Študaka” oraz w małej knajpie “Na Cibulkach”, położonej najbliżej (174 kroki?) mego domu. Jak sami widzicie, po prostu nie miałem wyboru… :) Gdyby nie pieniądze i pomocna dłoń Heinekena, Krušovice mogłyby już dziś nie istnieć…

Informacje producenta: “Symbol Muszkietera jest łączony z kruszowickimi browarami już od stuleci. Kiedyś jedenasto- teraz dziesięciostopniowe piwo, warzone zgodnie ze specjalną recepturą, inspirowaną bogatą historią. Wspaniała, wysoka goryczka, delikatna piana. Ponadto ciemny, karmelowy słód dodaje piwu specyficzną barwę.”

Krušovice Mušketýr

Państwo: Czechy, Miasto: Krušovice, Właściciel: Heineken, Alkohol: 4,5 %, Ekstrakt: 10 %, strona www

5. Warsteiner, czyli dziękuję Ci, Lufthanso!

WarsteinerPodczas wakacji 2006 roku kilkukrotnie miałem przyjemność podróżować samolotem z Pragi do niemieckiej Bremy, gdzie odbywałem staż w miejscowych browarach Beck’s & Co. Jeszcze większą przyjemnością był jednak fakt, że w maszynach Lufthansy, czyli linii lotniczych, z których usług wówczas korzystaliśmy, podawano piwo marki Warsteiner. Tak oto poznałem smak trunku, który dotąd znałem tylko i wyłącznie z nazwy i telewizyjnych reklam. Odległość między stolicą Czech a wspomnianym miastem w Niemczech nie jest wprawdzie wielka, więc loty te były zazwyczaj krótkie a butelki piwa – jak to w samolotach – małe (0,33 l), ale to wystarczyło! ;p

Informacje producenta: “Najwyższej jakości pilsner z klasy Premium. Niepowtarzalny łagodny smak, wysoka jakość składników i wyszukany charakter skłądają się na piwo znane i cenione na całym świecie. Warsteiner – królowa pośród piw.”

Warsteiner Premium Verum

Państwo: Niemcy, Miasto: Warstein, Właściciel: Warsteiner Gruppe, Alkohol: 4,8 %, Ekstrakt: 11,8 %, strona www

4. Gambrinus, albo “Życie jest gorzkie… Dzięki Bogu!”

GambrinusNajbardziej znanym czeskim piwem na świecie jest bez wątpienia Pilsner Urquell. Natomiast Gambrinus jest zdecydowanie najpopularniejszym (czytaj najczęściej spożywanym) piwem wśród naszych południowych sąsiadów. Występuje w czterech odmianach: Světlý (Jasny), Premium, Gambrinus z obniżoną zawartością cukru oraz (od listopada 2008) Excelent 11°. Ja zdecydowanie preferuję to pierwsze, będące – cóż za zbieg okoliczności! – sponsorem  piłkarskiej reprezentacji Czech i ligi czeskiej.

Informacje producenta: “Jasne piwo z gatunku lager o wielowiekowej tradycji. Charakterystyczne dla tego piwa są wyśmienita goryczka, złocisty kolor i obfita piana. Swój smak piwo zawdzięcza przede wszystkim czeskim składnikom: słodowi pilzneńskiemu oraz słynnej pilzeńskiej wodzie, której odczyn jest idealny do warzenia piwa.”

Gambrinus Světlý

Państwo: Czechy, Miasto: Plzeň, Właściciel: Plzeňský Prazdroj (członek SABMiller), Alkohol: 4,1 %, Ekstrakt: 10,5 %, strona www

Czas na podium!!

3. Stella, czyli belgijska gwiazda

Stella Artois

Choć wstyd się przyznać, to jedyne piwo w moim zestawieniu, które należy do największej na świecie kompanii piwowarskiej Anheuser-Busch InBev (do niedawna InBev), dla której miałem przyjemność pracować. Co ciekawe jedno z najpopularniejszych piw w Wielkiej Brytanii (ale nie ma się co dziwić, skoro miejscowe piwa to wygazowane sikacze). Chyba najbardziej ekskluzywna marka z całej mojej dziesiątki. Piwo podawane w charakterystycznych szklankach na cienkiej nóżce. Podobnie jak w przypadku naszego Żubra, wielki plus za spoty reklamowe!

Informacje producenta: “Najpopularniejszy belgijski Premium Lager. Łagodne piwo o bardzo jasnej barwie i rześkim smaku. Początkowo produkowane tylko w okresie świątecznym (Stella = gwiazda), potem przez cały rok. Warzone przy użyciu wyłącznie naturalnych składników i przy zastosowaniu niemal identycznego procesu fermentacji jak za dawnyuch czasów. Bruksela stolicą Belgii, Leuven belgijską stolicą piwa!”

Stella Artois

Państwo: Belgia, Miasto: Leuven, Właściciel: AB InBev, Alkohol: 5,2 %, Ekstrakt: 11,8 %, strona www

2. Pilsner Urquell makes the difference

Pilsner UrquellTo co najlepsze w czeskim piwowarstwie zawiera się w jednej zielonej butelce (lub ewentualnie złotej puszcze) Pilsnerka. Trzeba przyznać, że piwo to ma bardzo dobry smak i – jak ostatnio czytałem – w znacznie większym stopniu niż inne bronki wpływa leczniczo na nasze nerki. Jeden z najczęstszych prezentów, jakie kupują bliskim turyści odwiedzający Pragę. Plus za klimatyczne restauracje o wysokim standardzie. W Polsce już od dawna bardzo popularne i – można już chyba użyć tego określenia – ogólnodostępne.

Informacje producenta: “Pilsner Urquell to piwo, które zmieniło bieg historii i ponad 160 lat temu dało początek całej kategorii pilsnerów. Jego szlachetna złocista barwa, wyjątkowy smak i najwyższa jakość gwarantowane są przez doskonałą i niezmienną od 1842 roku recepturę.”

Pilsner Urquell

Państwo: Czechy, Miasto: Plzeň, Właściciel: Kompania Piwowarska (członek SABMiller), Alkohol: 4,4 %, Ekstrakt: 11,8 % , strona www

And the winner is… (werble i fanfary!)

1. Tyskie ponad wszystkie!!!

Tyskie GronieNie pamiętam już, kiedy po raz pierwszy dane mi było posmakować najlepszego moim zdaniem piwa w Polsce. Jedno jest pewne, była to miłość od pierwszego wejrzenia łyku! Teraz jeśli tylko widzę w barze lub na sklepowych półkach brązową buteleczkę z charakterystyczną, biało-czerwoną nalepką, pytanie mnie, którę piwo zamawiam/kupuję jest pytaniem retorycznym… Szkoda tylko, że w Czechach (w odróżnieniu np. od Niemiec, Irlandii czy Wielkiej Brytanii) zadawanie tego typu pytań nie jest możliwe.

Informacje producenta: “Tyskie to nie tylko najbardziej popularne i rozpoznawalne za granicą polskie piwo, a także najbardziej utytułowane i podziwiane polskie piwo na świecie. To również najpopularniejsze piwo zarówno wśród Polaków w kraju (16 % udziału w polskim rynku piwa), jak i na emigracji (53 % udziału w rynku polskiego piwa w Wielkiej Brytanii). Piwo o łagodnym chmielowym zapachu i złocistej barwie oraz gęstej, białej pianie. Ma znakomity, chmielowy bukiet zapachowy. Warzone z wody pochodzącej ze źródeł Gronie (stąd nazwa piwa).”

Tyskie Gronie

Państwo: Polska, Miasto: Tychy, Właściciel: Kompania Piwowarska (członek SABMiller), Alkohol: 5,6 %, Ekstrakt: 11,7 %, strona www

Kończę, bo zaschło mi w gardle. Wskakuję w buciki i lecę kupić dwie buteleczki magicznego trunku. Na wieczór będzie jak znalazł! :)

A jak wygląda Wasz ranking ulubionych piw?

Krzychu


Dodaj komentarz 1024 razy czytany, 1 razy dziś

Śledź dyskusję

11 komentarzy to “Top 10 – moje ulubione piwa”

  1. adoria pisze:

    Te  “pułki“  to z kturej armji, a morze z “włatcuw móch”Pozdro.

  2. krzychu81 pisze:

    @adoria
    Te “pułki“ to wynik zaruwno nieuhronnie postempujoncej “czehizacji“, jak i zgóbny wpływ wyrzej wymienionego serialó…Pozdrawiam

  3. Piotrek pisze:

    Jezeli chodzi o UK to – pomijajac polskie piwa jakie tu mozna dostac (TYSKIE, LECH, ZUBR, WARKA)  – preferuje jedynie wspomniana przez Ciebie Stelle Artois oraz Kronenbourga 1664. Cala reszta (pomijajac marki dostepne wszedzie jak Beck’s, “Buddy” itp.) to za przeproszeniem gowno i siki. Do tego tubylcy wprowadzaja w obieg piwa w puszcze z zamknieta w srodku kulka, ktora powoduje mniejsze babelki i piwo jest wtedy “lzejsze” – jakby im bylo za duzo gazu w i tak wygazowanych juz piwach. Do tego piwo w wiekszych barach podawane jest w kuflach, ktore tylko przypominaja z odleglosci 2 metrow szklane kufle – a w rzeczywistosci sa zrobione z czegos podobnego do plastiku – nie do zbicia;) I tak to wlasnie tutaj jest – nie ma sie czym chwalic;) Ja preferuje jednak whiskey, ktorej mozna UK pozazdroscic – duzy wybor dobra jakos – a do tego ma 40% w porownaniu np. do wodki ktora ma 37,5% (o kupieniu kieliszkow juz nawet nie pisze – oni nie wiedza co to pic wodke z kieliszkow) ehhh pfff

  4. krzychu81 pisze:

    Widzę, że poglądy na tematy piwowarskie mamy podobne (angielskie piwa = wygazowane sikacze; Tyskie, Żubr i Stella są OK) poza dość istotnym elementem, tj. objetością alkoholu… Dla Ciebie im więcej, tym lepiej, dla mnie odwrotnie! :)

    A whisky nie pijam. To jedno z mych postanowień noworocznych – Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną (czytaj od 1 stycznia 2009 z alkoholi piję tylko piwo).

  5. Piotrek pisze:

    Chcialbym tu jeszcze napomknac;) o piwku ciemnym – ktorego nigdy nie lubialem – sprobowalem jednak GUINNESS’a (ale tylko lany!) – i musze przyznac ze ma cos w sobie. Tak raz na kilka dni jest w sam raz;) a tutejsze bardziej utalentowane kelnerki robia nawet wzor konieczynki na piane.

  6. krzychu81 pisze:

    Jeśli chodzi o Guiness’a to pamiętam, jak jeszcze na początku lat ‘90 (!) w jednej restauracji, a właściwie kawiarni w Polanicy-Zdrój serwowali go z beczki. Mimo wysokiej ceny był wtedy prawdziwym hitem! Ja ostatni raz piłem go w listopadzie 2007 w irlandzkim pubie w Mikulovie (południowe Morawy).

    Ogólnie to ciemnego piwa nie piję, choć tu w CR jest znacznie bardziej popularne niż w Polsce, a przede wszystkim nie postrzegane jako browar dla kobiet… I nic by się w tej kwestii nie zmieniło nawet gdyby najbardziej utalentowana kelnerka zrobiła mi na pianie wzór twarzy Elvisa albo schemat indywidualnej akcji, jaką w 1986 roku w meczu z Anglią podczas mistrzostw świata w Meksyku przeprowadził Diego Maradona! :D

  7. Cwirek pisze:

    Witam!

    Co do piw na Wyspach (w moim przypadku Irlandia) to rzeczywiście są one troszeczkę inne niż ich odpowiedniki na kontynencie. Na przykład taki Heineken czy Carlsberg jest o około 1% słabszy od tego w Polsce. Ja zaliczam się do tej grupy, która nie lubi piw niskoprocentowych. Piwo o zawartości 4% mi nie podchodzi. Z tego też względu jeśli już kupuję to nasze polskie (Tyskie, Lech, Żywiec, Karpackie – 4′paczek za zgrabne 5 euro :-) bądź czeskie (Budejovicki Budwar, Staropramen) albo Becksa czy też Stellę.

    Napisaliście o Guinnesie. Osobiście jestem Guinnessem w pewien sposób zachwycony. W Polsce nie do przełknięcia, nie potrafiłem wypić nawet połowy ale tutaj sytuacja jest już całkowicie inna. Zimny Guinnessik z kremową pianką w pubie to coś pięknego i obowiązkowego dla przyjezdnych odwiedzających Zieloną Wyspę. I jeśli Guinness to tylko i wyłącznie w pubie, żaden puszkowy czy butelkowy ze sklepu!

    Piotr wspomniał o whisky i wódce. Jeśli idzie o to drugie to owszem, jest ona 37,5 procentowa ale żadnym problemem nie jest znalezienie wódki 40 procentowej. Osobiście nigdy nie piłem będąc w Irlandii wódki 37,5%. A Whisky? Owszem, zdarzało się. Obecnie troszeczkę mam zaległości, bo długo jej w ustach nie miałem ale smak whisky mi odpowiada, szczególnie z colą i lodem, taką właśnie preferuję. Tullamore Dew, Jameson, Jack Daniels, Teacher’s to te które zdarzało mi się kupić najczęściej.

    Pozdrawiam wszystkich amatorów złocistego trunku!

  8. Olo pisze:

    Najlepsze piwo, jakie kiedykolwiek piłem to słowacka najstarsza piwna marka, ekstremalnie lokalna – STEIGER z Vychne koło Banskiej Sczawnicy. Wyborne. Produkują 5 odmian, w tym idealne na każdą porę dnia i roku – TMAVE. Nie cierpię kawy, ale ten posmak jest boski. Odkryłem je 2 lata temu ( choć wcześniej byłem kilkanascie razy w Słowacji północnej ). Polecam też tmavego ciapowanego Sarisa ( choś svetly to w zasadzie słowackie Tyskie ). Generalnie, piwo powyżej 4,6% nie jest dobre. Pilsy można pić bez ograniczeń nawet w upale. Mój rekord to 12 piw na czczo, a i tak udało mi się bez problemu wtarabanić na Maly Krivan ( 1708 m. ). POLECAM POLECAM. A dla zwolenników posmaku niedojrzałej poziomki – oczywiście SMADNY. Martinsky zdoj zamiast wody mineralnej. Gambrinusa, topvara i Poppera nie polecam.

Trackbacks

  1. Żubr nigdy się nie nudzi | krzychu81  
  2. Na zachodzie bez zmian | krzychu81  
  3. Top 10 - moje ulubione płyty | krzychu81  

Dodaj komentarz




Też chcesz mieć własny awatar? Nic prostszego!