Top 20 – najlepsze westerny w historii kina (pierwsza dziesiątka)
Wczoraj rozpocząłem wyliczankę westernów wszech czasów, prezentując filmy, które w moim subiektywnym rankingu zajęły miejsca od 20 do 11. Obiecałem zarazem, że na resztę, czyli na tę najlepszą dzisiątkę będziecie musieli czekać tylko 24 godziny. Te właśnie minęły! Oto zatem pierwsza dzisiątka najlepszych westernów w historii kina a w niej… jedenaście super-filmów!
Pierwszą część mojego zestawienia znajdziecie tutaj: “Top 20 – najlepsze westerny w historii kina (druga dziesiątka)”.
A co mamy w dzisiejszym menu? Trzy razy Clint Eastwood (w tym dwa razy w sosie włsnym, tj. jako reżyser i aktor), dwa razy spaghetti-western alla Sergio Leone, podwójny Charles Bronson, podwójny pociąg do Yumy oraz mnóstwo innych wyśmienitych potraw (czytaj gwiazd) a wśród nich, na deser, także i “nasz” słodki rodzynek – Joanna Pacuła…
Panie i Panowie, oto moje westernowe Top 10 (poproszę o werble!):
10. “Niesamowity jeździec” (Pale Rider)
USA, 1985
Reżyseria: Clint Eastwood
Scenariusz: Michael Butler, Dennis Shryack
Obsada: Clint Eastwood, Michael Moriarty, Carrie Snodgress, Chris Penn, Richard Dysart
Bogaty i wpływowy Coy LaHood postanawia przejąć zyski, jakie mieszkańcom niewielkiej osady górniczej przynosi wydobycie złota. W tym celu brutalnie i bezwzględnie terroryzuje ich, nie przebierając w środkach. Zastraszeni i bezsilni górnicy nie stawiają oporu. Pewnego dnia do miasteczka przyjeżdża człowiek, którego imienia ani pochodzenia nikt nie zna i sam stawia opór bandytom.
Clint Eastwood jako pastor? Czemu nie! Tym bardziej, że nawet i w tej roli nie traci nic z twardego rewolwerowca…
I oto ujrzałem koń trupioblady a imię siedzącego na nim “Śmierć” i piekło szło za nim…
9. “W samo południe” (High Noon)
USA, 1952
Reżyseria: Fred Zinnemann
Scenariusz: Carl Foreman, John W. Cunningham
Obsada: Gary Cooper, Thomas Mitchel, Lloyd Bridges, Grace Kelly, Katy Jurado
Samotny szeryf staje do pojedynku z bandytami w opustoszałym miasteczku, czyli klasyczna klasyka klasycznej klasyki! Innymi słowy 100% westernu! :)
“Jest sam, a przeciwko niemu grupa uzbrojonych zbirów. Romantyczny bohater? Nie do końca. Szeryf początkowo ucieka z miasteczka z nowo poślubioną małżonką, a jednak powróci by stawić czoła przeważającej sile wroga. Wynik pojedynku jest do przewidzenia, ale zachowanie bohatera nie. Zwycięzca odchodzi. Klasyka o niesłabnącej sile.” /stopklatka.pl/
A wczoraj był 4. czerwca, dwudziesta rocznica obalenia komunizmu w Polsce. Nowym władzom z 1989 roku film Freda Zinnemanna także przypadł do gustu, czego najlepszym dowodem jest ten, powszechnie już znany plakat.
Ciekawostka: Film trwa tyle samo, ile właściwa akcja filmu. Jego akcja zaczyna się o 10.30 i trwa tyle samo co film-85 minut. Jednak finałowa scena, która w filmie dzieje się w samo południe, w rzeczywistości kręcona była o trzeciej po południu.
8. “Bezprawie” (Open Range)
USA, 2003
Reżyseria: Kevin Costner
Scenariusz: Craig Storper
Obsada: Kevin Costner, Robert Duvall, Annette Bening, Michael Gambon, Diego Luna
“Charley Waite, Boss Spearman, “Button” oraz Mose Harrison starają się uciec przed swoją przeszłością, zaś otwarta preria jest jedynym miejscem, gdzie mogą być naprawdę wolni. Wszyscy są poganiaczami bydła, a jedyne prawo, jakie respektują, to prawo natury. Jest jeszcze “Kodeks Zachodu”, który związał ich ze sobą na dobre i na złe: mają zawsze bronić słusznej sprawy, zachowywać lojalność wobec swoich przyjaciół- innych kowbojów – oraz starać się unikać przemocy. Ich spokojne życie gwałtownie się zmienia, gdy trafiają do przygranicznego miasteczka rządzonego przez strach i tyranię.” /stopklatka.pl/
Choć na początku typowa historia walki dobra ze złem wydawała mi się być już (za) bardzo oklepaną, choć tu i tam pojawiają się niedociągnięcia, to jednak film kilkukrotnie bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. A zakończenie? No cóż, dla jednych ponoć najgorszy moment filmu, dla i nnych (w tym i dla mnie) super sprawa. Z uwagi na tych, którzy filmu jeszcze nie oglądali, niczego zdradzać oczywiście nie będę…
Ciekawostka: Kevin Costner kręcił film przez cały czas zmagając się z pękniętym wyrostkiem robaczkowym.
7. “Pewnego razu na dzikim zachodzie” (Once Upon A Time In The West)
USA, Włochy, 1968
Reżyseria: Sergio Leone
Scenariusz: Sergio Leone, Bernardo Bertolucci, Dario Argento, Sergio Donati
Obsada: Claudia Cardinale, Charles Bronson, Henry Fonda, Jason Robards, Frank Wolff
Po wielu latach do opustoszałego miasteczka przybywa człowiek szukający zemsty za śmierć swoich najbliższych . To Charles Bronson zwany w filmie “Człowiekiem z harmonijką” lub po prostu “Harmonijką”.
Fenomen! Jeden z dwóch najlepszych spaghetti-westernów w historii kinematografii! Ale nie ma się co dziwić, skoro za wszystkim stoi Sergio Leone… Powolne tempo akcji, niesamowita harmonijka w ustach równie niesamowitego głównego bohatera, specyficzne dialogi, duży nacisk na pokazanie ludzkich emocji i jeszcze trzy inne ogromne zalety tego filmu: Claudia Cardinale, Claudia Cardinale i Claudia Cardinale!!!
Ciekawostka: “Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” to jedyny film, w którym Henry Fonda wciela się w czarny charakter. Szkoda, bo zagrał tu doskonale (to przeszywające spojrzenie!)!
6. “3:10 do Yumy” (3:10 to Yuma)
To że miejsce szóste obsadzi “Piętnasta dziesięć do Yumy” było dla mnie jasne od dawna. Otwartym pozostawała jedynie kwestia, która z wersji tego westernu to będzie? Ponieważ zarówno za jedną, jak i drugą produkcją stało tyle samo plusów, co (małych) minusów ostatecznie postanowiłem wyróżnić obie…
USA, 1957
Reżyseria: Delmer Daves
Scenariusz: Elmore Leonard, Halsted Welles
Obsada: Glenn Ford, Van Heflin, Felicia Farr, Robert Emhardt, Leora Dana, Henry Jones
USA, 2007
Reżyseria: James Mangold
Scenariusz: Michael Brandt, Derek Haas, Halsted Welles, Stuart Beattie
Obsada: Christian Bale, Russell Crowe, Peter Fonda, Lennie Loftin, Rio Alexander, Ben Foster
Historia – poza małymi szczegółami – oczywiście taka sama w obu filmach. Farmer Dan Evans, desperacko potrzebujący pieniędzy, zgłasza się na ochotnika do transportowania groźnego przestępcy Bena Wade’a. Ma go doprowadzić do miasteczka Yuma i oddać tam w ręce władz. Od samego początku musi jednak walczyć ze wspólnikami skazańca, za wszelką cenę próbującymi odbić swojego szefa oraz z pokusą otrzymania olbrzymiej gotówki pochodzącej z ukrytego łupu.
Film z 2007 roku był jedynym westernem, który oglądałem w kinie i jednym z dowodów na to, że western wciąż żyje!
Ciekawostka (wersja z 2007 roku): W weekend przed rozpoczęciem zdjęć, przeszła śnieżyca po której pozostały masy śniegu w miasteczku, które według scenariusza miało być nękane przez suszę. Robotnicy odśnieżali miasteczko w miejscach w których miały być kręcone sceny, a śnieg przerzucono w miejsca poza kadrem. Matka natura bywa złośliwą…
5. “Bez przebaczenia” (Unforgiven)
USA, 1992
Reżyseria: Clint Eastwood
Scenariusz: David Webb Peoples
Obsada: Clint Eastwood, Gene Hackman, Morgan Freeman, Richard Harris, Jaimz Woolvett
Stary, schorowany rewolwerowiec jeszcze raz podejmuje się zabicia człowieka dla pieniędzy. Legenda mierzy się z rzeczywistością a granica pomiędzy dobrem i złem jest cienka jak nigdy dotąd…
“Clintowi Eastwoodowi udała się sztuka niezwykła. Odnalazł w umarłym gatunku sposób na zainteresowanie widza. Nie ma tutaj pozytywnych bohaterów, bo bohaterami są mordercy, a jedyny stróż prawa w filmie sam ustanawia reguły gry. W dodatku klimat jaki otacza bohaterów jest bardzo niesprzyjający. Pada deszcz, śnieg, jest ciemno i brudno. W tym świecie przegrany rewolwerowiec staje do, być może, swojego ostatniego pojedynku, a stoi przecież na przegranej pozycji. Po filmie nie mówimy “sprawiedliwość wygrała” bo takie słowo w tym filmie nie racji bytu.” /stopklatka.pl/
Kocham ten film za jego niepowtarzalny klimat, za tą mroczność i tajemniczość. To istne arcydzieło pomiędzy westernami! Cztery statuetki Oscara plus dodatkowo pięć nominacji do tej nagrody nie mogą dziwić.
Ciekawostka: Materiał roboczy zawierał scenę nakręconą z udziałem matki Clinta Eastwooda wsiadającej do pociągu. Ostatecznie ujęcie to zostało usunięte, ponieważ, jak tłumaczył matce reżyser, “film był za długi i coś trzeba było koniecznie wyrzucić”.
4. “Rio Bravo”
USA, 1959
Reżyseria: Howard Hawks
Scenariusz: Leigh Brackett, Jules Furthman
Obsada: John Wayne, Dean Martin, Ricky Nelson, Angie Dickinson, Walter Brennan, Ward Bond
Gdy mówię western, myślę “Rio Bravo”!
Szeryf John Chance ma za zadanie zapobiec ucieczce z więzienia zabójcy, którego z rąk stróża prawa planują odbić pozostający na wolności przyjaciele. Szeryfowi pomagają jedynie alkoholik Dude, staruch Stumpy i przystojny Colorado.
“John Wayne to urodzony kowboj. Szkoda, że nie dane mu było posmakować “tych wspaniałych lat”. Jednak jeżeli mówimy o westernie to jego twarz jest z gatunkiem niezmiennie kojarzona. Dlaczego więc “Rio Bravo” na tej liście, a nie inny z jego klasycznych filmów? Jest w “Rio Bravo” klasyczne podejście do gatunku, którego wzorce zostały rewelacyjnie wykorzystane w tym filmie i przez wiele lat wyznaczyły drogę w rozwoju westernu.” /stopklatka.pl/
Ciekawostka: Był to 22 z kolei (!) i jednocześnie ostatni film w którym John Wayne i Ward Bond zagrali razem.
Ale uwaga, bo oto pierwsza trójka!
3. “Dobry, Zły i Brzydki” (Il Buono, il brutto, il cattivo)
Włochy, 1967
Reżyseria: Sergio Leone
Scenariusz: Furio Scarpelli, Luciano Vincenzoni, Agenore Incrocci, Sergio Leone
Obsada: Clint Eastwood, Lee Van Cleef, Eli Wallach, Aldo Giuffre, Rada Pistilli
Reżyser Sergio Leone + niesamowity Clint Eastwood + muzyka Ennio Morricone = wielki western!
Film ten jest ostatnią częścią “dolarowej” trylogii (dwie pierwsze części znalazły się w drugiej dziesiątce mojego rankingu). Tytułowi bohaterowie nie tworzą zgranej paczki. Jasnowłosy i niebieskooki Joe (“dobry”), chciwy i głupi Meksykanin Tuco (“brzydki”) oraz okrutny i bezwzględny Setenza (“zły”) mają jednak jeden cel – odnaleźć należący do wojska skarb. Jeden z nich jest w posiadaniu informacji o nazwie cmentarza, na którym skarb został zakopany, drugi z kolei zna nazwisko na poszukiwanym grobie a ten trzeci… depcze im po piętach.
“Dobry, zły i brzydki” to film genialny, który przypadnie do gustu chyba każdemu, a na pewno każdemu, kto zna się na dobrym kinie. Trzy godziny ambitnego seansu na długo zostaną w pamięci. Należy zobaczyć obowiązkowo. /Il cattivo, filmweb.pl/
Ciekawostka: Przez pierwsze dziesięć i pół minuty nie ma żadnych dialogów. Po tym także poznać dobry western! :)
2. “Siedmiu Wspaniałych” (The Magnificent Seven)
USA, 1960
Reżyseria: John Sturges
Scenariusz: Walter Newman, Akira Kurosawa, Hideo Oguni, Shinobu Hashimoto, William Roberts, Walter Bernstein
Obsada: Yul Brynner, Eli Wallach, Steve McQueen, Charles Bronson, James Coburn, Robert Vaughn, Brad Dexter, Horst Buchholz
Grupa rewolwerowców zostaje wynajęta przez mieszkańców meksykańskiej wioski do obrony przed bandytami dowodzonymi przez niejakiego Calverę. Nie ma chyba w światowej kinematografii drugiego takiego filmu, który oglądałem równie często jak ten!
“Grupa ludzi staje w obronie uciśnionych. Nie ma tematu bardziej banalnego, a jednak udało się podać go w sposób nad wyraz interesujący. Tytułowa siódemka to zbieranina kowbojów różnego pokroju. Są tutaj ludzie uczciwi i zwykli zarobkowicze, zawodowcy i amatorzy. Stają oni do pojedynku z dobrze zorganizowaną bandą. Ale zanim dojdzie do ostatecznej rozgrywki dane nam będzie poznać ich charyzmę, charaktery, poglądy i cele życia. Banał przygotowany i podany wyśmienicie.” /stopklatka.pl/
Film zainspirowany był głośnym obrazem Akiro Kurosawy pt.”Siedmiu Samurajów”.
Ciekawostka: Yul Brynner (mój wielki idol!) za wszelką cenę chciał na planie wyglądać na sporo wyższego, niż Steve McQueen. Aktor usypywał nawet małe kupki ziemi na planie, na których później stawał na czas kręcenia zdjęć.
And finally…
1. “Tombstone”
USA, 1993
Reżyseria: George P. Cosmatos
Scenariusz: Kevin Jarre
Obsada: Kurt Russell, Val Kilmer, Michael Biehn, Sam Elliott, Charlton Heston, Bill Paxton, Joanna Pacuła
Justice is coming!
Inspirowany autentyczną historią western o legendarnym szeryfie Wyacie Earpie (Kurt Russell wykreował tu jakże innego – co w tym wypadku bynajmniej nie oznacza gorszego – szeryfa niż Kevin Costner w filmie “Wyatt Earp”, który także znalazł się w mym zestawieniu), który wraz braćmi stawia czoła gangowi Johnna Ringo i braci Clantonów, terroryzującemu miasteczko Tombstone. Film reżysera George’a P. Cosmatosa (twórcy “Rambo II”) mimo, iż powstał w roku 1993 swoją stylistyką nawiązuje do najlepszych, klasycznych westernów amerykańskich. To się nazywa powrót do korzeni! Prawdziwe arcydzieło!
Moją ulubioną postacią spośród plejady gwiazd, które wystapiły w filmie nie jest jednak żaden z braci Earp, ale “Suchotnik”, czyli słynny rewolwerowiec Doc Holliday, grany w niezwykle wiarygodny sposób przez wymiatającego i przezajebistego Vala Kilmera (scena pojedynku “na łacinę i kubek” z Johnnem Ringo przeszła już chyba do historii kina!).
Ciekawostka: Kuzyn prawdziwego Wyatta Earpa o tym samym imieniu i nazwisku gra w tym filmie Billyego Claiborne’a.
Pełne zestawienie, tj. połączenie obu wpisów, będzie można od dziś znaleźć w zakładce w dziale Film (na górnym pasku menu).
Jeśli tylko wystarczy wolnego czasu a nie będzie innych palących tematów, chciałbym w przyszłości poświęcić każdemu z tych wybitnych filmów (a przynajmniej tym z pierwszej dziesiątki mego rankingu) osobne wpisy. Już niedługo natomiast post poświęcony wspaniałej muzyce z westernów (w zwiazku z tym, jak wspominałem już w poprzednim wpisie, także i dziś celowo nie linkowałem do utworów czy fragmentów filmów na YouTube), czyli Ennio Morricone, bracia De Angelis, Michael Kamen & co.
Tworząc niniejszy ranking korzystałem z informacji zamieszczonych w serwisach filmweb.pl, stopklatka.pl, wikipedia.org oraz ze źródeł własnych.
Krzychu














Zamów Newsletter!
Zaproponuj artykuł



5 czerwca 2009 o 22:57
no kilka nawet lubiłam – klasyka. ale zupełnie nie pojmuję, jak mogło się obejść Twoje zestawienie bez “Buta Manitou”:D
6 czerwca 2009 o 01:46
Kasiu, dlaczego prowokujesz? ;)
6 czerwca 2009 o 12:12
zaraz tam prowokuję;)
7 czerwca 2009 o 11:45
http://www.literia.pl/promo,345,Wielka_kolekcja_westernow_pojedyncze_tomy.html
Polecam!Szczególnie “Powieście go wysoko”. T.
7 czerwca 2009 o 14:52
Axun w komentarzach do pierwszej dziesiątki rankingu podrzucił mi inny link, ale do tej samej kolekcji :)
“Powieście go wysoko”, to rzeczywiście dobry film (bodaj pierwszy western Eastwooda), ale mimo wszystko znalazłby się poza moją dwudziestką…
9 czerwca 2009 o 14:24
Z racji ze od pewnego czasu oglądam top 100 z filmweba, a w planach mam również top 100 z IMDB to zaznajomiłem się już z sporą częścią wymienianych przez Ciebie tytułów. Dziwi mnie wysoka pozycja “Bez przebaczenia”, gdyż mi nie przypadł do gustu (natomiast mój kumpel z stancji był prawie że zachwycony tym filmem :P). Ogólnie jak zwykle nasze topki się pokrywają można by podyskutować na temat 2 czy 4 pozycji ale to kwestia indywidualna ;)
pozdrawiam i czekam na więcej tego typu zestawień, może thrillery psychologiczne następnym razem?
9 czerwca 2009 o 21:10
Thrillery psychologiczne?!? Hm, jak na razie chyba raczej nie, ale nigdy nie mów(ię) nigdy! ;d Natomiast przeróżne zestawienia Top 10/Top 20 będą pojawiać się w miarę regularnie.
A co do “Unforgiven”, to no cóż… kwestia gustu, czy – jak to pieknie nazwałeś – “kwestia indywidualna” :))
Również pozrawiam!
17 lipca 2009 o 13:22
A ja lubie klasykę westernu m.in. z Johnem Waynem : Chisum,Rio Lobo,Synowie Katie Elder,Synowie szeryfa,Eldorado,Poszukiwacze oraz inne z udziałem weteranów westernów Kirkiem Douglasem-Ostatni zachód słońca,Burtem Lancasterem i Gary Cooperem-Vera Cruz,gregory Peckiem i Charltonem Hestonem – Biały Kanion, Rodem Taylorem- Powrót rewolwerowca i wiele ,wiele innych.Ciezko wszystkich wymienic,ale tylko klasyka i żadnych spagetti westernów-to profanacja gatunku.
Poza tym uwielbiam muzyke z westerów.Mało jest stronek gdzie można by ściagnac ta muzyczke,moze ktoś zna i moze podać?
Pozdrawiam wszystkich westernowiczów:))))
17 lipca 2009 o 22:57
Klasykę, owszem, i ja chętnie oglądam, ale (poza “Dyliżansem”, “W samo południe” i “Rio Bravo”) preferuję jednak troszkę późniejsze filmy, o czym zresztą mogłaś się przekonać czytając to zestawienie.
I nie zgodzę się, że spaghetti westerny to profanacja!! Absolutnie nie! W wielu z nich jest specyficzny, nie do podrobienia klimat, którego filmowcy w Stanach mogą “makaroniarzom” tylko pozazdrościć.
A co do muzyki, to mam w planach post poświęcony najlepszym kawałkom z westernów (Top 20?). Zachęcam więc, do odwiedzania?) mnie regularnie. Wtedy na pewno niczego nie przegapisz! :))
Pozdrawiam
13 września 2009 o 23:07
Szanowni: Krzychu i inni,
znacie się na westernach, więc proszę pomóżcie. Czy w jakimś filmie Clint Eastwood zagrał z Yulem Brynnerem? Nie udało mi się namierzyć, a potrzebuję takiej informacji. Dzięki!!
14 września 2009 o 07:24
Droga(gi) UtaCyk :)))
Wydaje mi się,ze Yul Bryner i Clint Eastwood nigdzie sie ze soba nie spotkali na filmowym ekranie,ale mogę się mylić- a moze jednak nie?!Nie ogladałam w każym razie żadnego filmu gdzie grali by razem.
14 września 2009 o 20:03
I ja nie znam żadnego filmu, w którym graliby razem, a myślę, że znałbym film o tak gwiazdorskiej obsadzie. Próbowałem znaleźć w Internecie i też nie ma tam ani słowa o takiej produkcji.
14 września 2009 o 20:31
Bardzo wam dziękuję! Też przeszukałam w necie i nie ma śladu po takim filmie, więc to raczej fantazja. Ciekawe, co to by był za film, nie? Jeszcze raz dziękuję. Jaki jest najlepszy film, waszym zdaniem, z Brynnerem? Pozdrawiam, u
15 września 2009 o 11:06
Moja ulubiona trójka z Julijem Borysowiczem Brynnerem w roli głównej:
1) “Siedmiu wspaniałych” (klasyka!)
2) “Westworld” (polski tytuł bodajże “Świat Dzikiego Zachodu” – jest tam już taki “zniszczony przez życie”)
3) “Dziesięcioro Przykazań” (jako faraon Ramzes)
Ale przyznam się, że widziałem z nim tylko 7-8 filmów, a on wystąpił w ponad 40!
Pozdrawiam!
29 września 2009 o 01:46
witam.. prosba,,, bo nie moge znalesc informacji a widac ze jestes w temacie. Czy Clint Eastwood i Claudia Cardinale zagrali razem na duzym ekranie????
jesli mozesz to prosze Cie o odpowiedz na maila marik1980@interia.pl
Dziekuje
8 października 2009 o 21:59
Zdecydowanie najlepszym westernem wszechczasów jest Pewnego razu na Dzikim Zachodzie
8 października 2009 o 23:08
@Mariusz
W temacie troszkę jestem, ale wielkim specem od kina, to nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę. Ponieważ nie przypominałem sobie, bym widział tę parę w jakimś z filmów, musiałem porównać filmografię obu aktorów. Moje dochodzenie potwierdziło me domysły: na 99% nie występowali razem na dużym ekranie.
Ciekawostką jest za to fakt, iż w tym samym roku (1979) Eastwood nakręcił “ESCAPE from Alactraz”, podczas gdy Cardinale… “ESCAPE to Athena”. :D
@LuBe
Kwestia gustu…
8 października 2009 o 23:23
no dobrze Krzychu81, ja oczywiście szanuję Twoje zdanie ale powiedz mi jedno czy przedmiotem Twojego zainteresowania są głównie westerny czy skupiasz swą uwagę również na klasykach filmowych z innych gatunków?
9 października 2009 o 11:35
Dziekuje krzychu81 za odpowiedz,liczac sie z Twoim fachowym zdaniem koncze poszukiwania tegoz nie istniejacego filmu, he he -dał mi popalic po modemie hehe.
11 października 2009 o 18:09
@LuBe
Interesują mnie przede wszystkim westerny, ale mam też całkiem pokaźną, bo zwiększającą się z miesiąca na miesiąc, kolekcję… czeskim filmów, głównie komedii.:D
@Mariusz
Nie ma za co. Cieszę się, że mogłem pomóc. Pozdrawiam! ;)
28 lutego 2010 o 18:54
Dość zaskakujące zestawienie. Ja lubię westerny, z tych klasycznych cenię Hawksa, Sturgesa i Anthony’ego Manna. Tego ostatniego w ogóle tu nie ma, a przecież Naga ostroga, Daleki Kraj, Mściciel z Laramie, Gwiazda szeryfa i Człowiek Zachodu to znakomite filmy. Natomiast z filmów Johna Sturgesa najbardziej cenię Ostatni pociąg z Gun Hill i Pojedynek w Corralu O.K, z filmów Peckinpaha mistrzowska jest zaś Dzika banda.
10 marca 2010 o 18:13
Ktos wyzej napisal ze “spagetti” westerny to profanacja, zdecydowanie sie z tym nie zgadzam. Ogladalem juz troche westernow i jak narazie trylogia dolara przebija wszystko. Pewnego razu na dzikim zachodzie jest prawie ze rownie dobre.Clint Eastwood..swietny aktor, muzyka Enio Moricone poprostu wymiata. Wiec wg mnie uczen przewyszyl mistrza bo “spagetti” westerny sa duzo lepsze od amerykanskich (oczywiscie lubie tez te amerykanskie). Krzychu 81 swietna robota, ale nr jeden hmm…zupelnie psuje to zestawienie, no ale coz to tylko moje zdanie. Pozdro;)
11 marca 2010 o 07:28
To ja ten komentarz napisałam.:))) I zdania nie zmienię,ale każdy ma swoje racje.
Westerny ogladałam już w podstawówce,a było to z 30 pare lat temu .W kazda sobote o godzinie 20.15 mozna było zobaczyć klasykę – tą amerykańską i zawsze ogladałam ja z otwartymi ustami pomimo socjalistycznych haseł i ruskich filmów(które nie były takie złe:) )
W amerykańskim filmach jest cos ,czego nie ma u spagetti westernach,wystarczy przyjrzec sie kraobrazowi ,który jest niepowtarzalny tak jak np w “Białym Kanionie” oraz muzyce np.Dimitri Tiomkin ,Elmer Bernstain itd .
Duzo by się tutaj rozpisywac na temat zalet moich typów westernów,ale wiem jedno,ze muzyka Ennio Moricone “przygniata ” do fotela ,ale nic poza tym.
Jeszcze jedno,język włoski uzywany przy tym gatunku filmowym nie pasuje mi w ogóle.
Pozdrawiam
13 marca 2010 o 14:05
Hmm wiesz no z tego co ogladalem np Dobry zly i brzydki jest po angielsku, Pewnego razu na dzikim zachodzie rowniez. Poza muzyka, zblizenia na twarz (to tez pomysl Leone). Napiecie, dialogi, dla mnie super. No ale wlasnie, o gustach sie nie dyskutuje;).
30 lipca 2010 o 23:48
Przydałby się jeszcze obiecany ranking muzyki z westernów…