W oczekiwaniu na koniec świata

11 września 2009 | Kategorie: miniblog | 2 komentarze

Gdy w kalendarzu spotkają się trzy dziewiątki miał ponoć przyjść koniec świata. Tak przynajmniej wróżyły stare baby. I faktycznie środa 9 września zaczęła się dla mnie “wyjątkowo”, bo oto po raz pierwszy od dwóch lat nie zadziałał mi budzik w telefonie. Mój organizm jest jednak już przyzwyczajony do wstawania przed siódmą rano, więc do pracy spóźniłem się tylko chwilę. Po drodze, w tramwaju i metrze, szukałem oznak przyjścia Armageddonu. Bezskutecznie. W pracy też nic nie wskazywało na to, że ta środa miałaby być ostatnim dniem przed wyginięciem rasy ludzkiej, ale na wszelki wypadek do obiadu zamówiłem sobie piwo (kto wie, może to ostatni browar w mym życiu?! - myślałem). Po obiedzie nadal nic. Po pracy też. Wieczór spędziłem w barze (były mecze eliminacji piłkarskich Mistrzostw Świata) i tam już świat co dla niektórych się skończył. Najpierw dla nas – Polaków (0:3 ze Słowenią), potem dla Chorwatów (1:5 z Anglią). Ale następnego dnia i tak wszyscy się obudziliśmy cali i zdrowi… Cóż, w takim razie trzeba czekać do 11.11.2011! Korzystając z okazji pozdrawiam wszystkie stare baby.

Dodaj komentarz 398 razy czytany, 2 razy dziś

Śledź dyskusję

2 komentarze to “W oczekiwaniu na koniec świata”

  1. Kasia pisze:

    7.08.09 też się nic szczególnego nie wydarzyło – poza tym, że wszyscy właśnie wtedy chcieli brać ślub;)

  2. Victor pisze:

    …..ale co 12.12.2012 ?…..

Dodaj komentarz




Też chcesz mieć własny awatar? Nic prostszego!