Kabát
Jest w Czechach grupa rockowa, która na swój koncert przyciągnęła więcej fanów niż Madonna miesiąc temu. Podczas gdy na wystę
p królowej popu dotarło ok. 40 tysięcy osób, sobotni koncert zespołu Kabát z okazji 20-lecia wspólnych wystepów oglądało na Vypichu ponad 60 tysięcy fanów! Pomyślałem, że to znakomita okazja, by przybliżyć Wam najpopularniejszą czeską kapelę.
O istnieniu grupy (Kabát w j. czeskim oznacza płaszcz) dowiedziałem się tuż po moim przyjeździe do Pragi trzy lata temu. Na początku nie byłem zainteresowany ich twórczością, ale w miarę upływu czasu, a konkretnie po wydaniu przez zespół ostatniej, jedenastej w dorobku zespołu płyty pt. “Corrida” w grudniu 2006 roku kolejne utwory zaczynały wpadać mi w ucho… Cenię ich za silne brzmienia i teksty piosenek.
Teoretycznie za początek istnienia kapeli należy uznać już rok 1983. Wtedy to w Teplicach założono thrashmetalowy zespoł, na fundamentach którego powstał potem zespół Kabát, który w składzie Josef Vojtek (śpiew, harmonijka ustna), Tomáš Krulich (gitara, śpiew), Ota Váňa (gitara, śpiew), Milan Špalek (gitara basowa, śpiew) i Radek Hurčík (perkusja, śpiew) gra od 1989 roku do dnia dziesiejszego. Pierwszy album, zatytułowany “Má ji motorovou” kapela z północnych Czech wydała w 1991 roku, stając się zarazem objawieniem czeskiej sceny muzycznej. Potem światło dzienne ujrzały kolejno płyty “Živě!” (1992), “Děvky ty to znaj” (1993), “Colorado” (1994) i “Země plná trpaslíků” (1995).
Kabát -- “Colorado”
Dalsze udane albumy “Čert na koze jel” (1997) oraz “MegaHu” (1999) umocniły pozycję zespołu w Czechach. Z każdym z nich Kabátom przybywało fanów. Przed Świętami Bożego Narodzenia w 2000 roku w sklepach pojawiła się płyta “Go satane go”, której nieoczekiwanie reklamę zrobiły… protesty emerytów przeciwko billboardom, promującym wydawnictwo. W tym samym roku lider zespołu wystąpił w musicalu “Hamlet”. Kolejny album “Suma sumárum” wybrany został albumem roku 2002.

Sukcesem zakończyło się także wydanie płyty “Dole v dole” (2003), która juz po pierwszym dniu sprzedaży zyskała status podwójnej platynowej płyty. Ten sam rok przynosi zespołowi prestiżową nagrodę “Czeskiego słowika” i aż cztery nagrody “Anděl”. Wspomnianą już płytę “Corrida”, wg mnie najlepszą w dorobku zespołu, promowało olbrzymie jak na czeskie warunki tournee po calym kraju. Poza wymienionymi płytami, zespół wydał także trzy obszerne DVD z koncertów. Wiosną 2007 roku Kabát reprezentował Republikę Czeską na koncercie Eurowizji. Z wielkim hitem “Malá dáma” z płyty “Corrida” awansował w Helsinkach do półfinału.
Kabát -- “Dole v dole”
Sobotni, ponad dwugodzinny koncert był wielkim wydarzeniem. Wszystko przygotowane było z ogromnym rozmachem: scena, efekty pirotechniczne, olbrzymie ekrany. Zespół zaczął od nowszych piosenek, z biegiem czasu przechodząc do starszych kawałków. Między utworami lider zespołu Pepa Vojtek prowadził dowcipne monologi. Nie tylko mocne rockowe i trashmetalowe brzmienia, ale także pop-rock a nawet folk i country, mieszały się w sobotni wieczór na Vypichu. Refren każdego z utworów zespół wykonywał z publicznością.
Posłuchajcie moich czterech ulubionych kawałków Kabátów:
Kabát -- “Pohoda”
Kabát -- “Corrida”
Kabát -- “Burlaci (na Volze)”
Kabát -- “Malá dáma”
Krzychu



Zamów Newsletter!
Zaproponuj artykuł



15 września 2009 o 00:19
ulubionych kawałków posłucham – obiecuję, natomiast wrażenia po wysłuchaniu pierwszego z tu zamieszczonych… no Mrągowo jak nic;) ten zespół wyrósł z trash metalu? niemożliwe:D
15 września 2009 o 10:39
Tego się właśnie obawiałem! Ktoś może puścić pierwszą z piosenek, zrazić się i nie czytać dalej tego posta! :))
Utwór “Colorado” wrzuciłem tu jako ciekawostkę. Zaręczam, że cztery ostatnie piosenki to całkiem inna para kaloszy, całkiem inny kaliber. “Corrida”, “Burlaci” i “Mala Dama” to są właśnie prawdziwi Kabaci!!!
15 września 2009 o 20:24
no przyznaję – dalej zdecydowanie lepiej… Corrida… no no;)
22 września 2009 o 22:23
A już myslalem że jestem jedynym sympatykiem Kabatów w Polsce, a tu niespodzianka. Slucham ich od lat (kilku co najmniej) dzieki radiu Beat (pewnie znasz) i bawię się przy tym świetnie, choć kapela wzbudza wśród rodzimej dla nich publiki sporo skrajnych poglądów, określenia typu agrometal, vidlacy pewnie nie są ci obce. Niemniej jednak jest to fenomen nie tylko na skalę czeską, polączenie hardrocka, może i niekiedy metalu (ma ji motrovou) z “hospodskym” graniem i tekstami, w innych krajach nie wróżyloby raczej wyprzedanych stadionów. Jeśli byleś na Vypichu to zazdroszcze, podobno bylo fantastycznie, recenzje (i Dnes) potwierdzają to co piszesz.
Co do Corridy, czy najlepsza? Kwestia gustu. Ja bylem trochę zawiedziony. Fakt “Burlaci” fantastyczni, ale reszta bardzo nierówna, zdecydowanie bardziej wolę MegaHu czy “Krasnoludki”.
A swoją drogą wsporo u tych Czechów fajnego klasycznego rocka od ETC czy Progress2 aż po fantastyczny ARAKAIN z Brichtą czy bez, jest doprawdy czego posluchać, choć w Polsce jakoś się przed tym bronimy.
Pozdrawiam
P.S. Dla osób przypadkiem zainteresowanych Kabatami, radzę zacząć od plyty Summa sumarum.
27 września 2009 o 23:12
@JarekPL
Witam. Widzę, że mam do czynienia z prawdziwym znawcą tematu! Ja jeszcze wciąż poznaję ten zespół i ich twórczość. Wiele jeszcze czasu minie, zanim będę się mógł nazwać prawdziwym fanem. Pozostałych zespołów, które wymieniłeś niestety nie znam. Ja słucham (prócz K.Gotta – fakt, nie żartuję!), Jandę i jego Olympic oraz Kamila Strihavkę. Do tego dochodzi jeszcze Jarek Nohavica i słowacki Elan. Czasem Petr Kolar. A rockowe Radio Beat oczywiście znam. :)
Pozdrawiam!
27 września 2009 o 23:36
Jarek Nohavica jest świetny! aż żałuję, że do nas nie zagląda ot tak, jak do Cieszyna i okolic…
28 września 2009 o 21:00
Do Cieszyna ma kilkanaście kilometrów. Do Was – kilkaset! :)
20 października 2009 o 12:38
Jestem w szoku…. Myślałam, że jestem jedyną w Polsce fanką Kabat’u a tu masz…:) Pozdrawiam cieplutko:)
21 października 2009 o 20:20
@Szami
Ja i JarekPL myślelismy dość długo podobnie… :)) Wydaję mi się, że uzbierałoby się w Polsce z kilkadziesiąt “Kabatomanów”.
Również pozdrawiam!
22 października 2009 o 18:27
Polecam także Divokej Bill i Team. W zasadzie i ja “zaraziłam” kilka osób Kabat’em:) Więc zebrałoby się tego troche…Pozdrawiam cieplutko:)
24 października 2009 o 19:02
Ponad trzy lata temu dostałem od znajomego Czecha (pozdrawiam Dalibor) płyty tego zespołu. Fascynujący, elektryzujący trash.
Najlepsza muzyka do samochodu na długie trasy.
Pozdrawiam wszystkich sympatyków zespołu.
25 października 2009 o 21:02
Jestem w szoku – tylu fanów Kabátu w Polsce :D . Byłam na koncercie na Vypichu – nie potrafię opisać, jak spektakularne było to wydarzenie… Grali wspaniale. Uwielbiam ich, są porażająco energetyczni :D . Słucham sporo czeskich i słowackich kapel. Ktoś zna zespół Doga {zauważyłam, że nikt o nim nie wspomniał}? W sumie lubię głównie jedną ich płytę, która zwie się tak samo jak oni – “Doga”. Większość ludzi dostaje wysypki lub ataku śmiechu, gdy słyszy jedno zdanie po czesku np. w radiu, także jesteśmy niesamowici :P . Och, a stary, dobry Citron? Zna ktoś?
26 października 2009 o 20:23
@krk2003
Rzeczywiście, obok ZZ Top i wczesnego Bon Jovi, to właśnie Kabatów zawsze najchętniej słuchałem na trasie Praga – Kłodzko.
Przyłączam się do pozdrowień dla wszystkich fanów Pepy Vojtka & co.!
@Ziuuuuuuuuuuuuu
Niestety nie znam ani Dogi ani Citronu… Ale poszperam o nich w necie, bo mnie zaciekawiłaś :)
Ja gdy byłem mały, miałem jakieś skrzywienie psychiczne, bo non-stop oglądałem czeską telewizję… ;p W odróżnienu od innych czeski język nigdy mnie nie śmieszył (rodzice pewnie się o mnie wtedy bali). No i jak się skończyło?! Absolwent Bohemistyki, tłumacz polsko-czeski i Czechofil! :D
26 października 2009 o 22:47
Dokładnie – też maniakalnie oglądałam czeską TV za dziecka! :D Kurczę… No to mieciesz po czesku :) … Tego języka tak przyjemnie się słucha… szczególnie w męskim wykonaniu… {Pepa :D} Citron to już w zasadzie dziadziusie… :P Ale jarzy i to bardzo!
7 listopada 2009 o 20:30
krzychu81
Zazdroszczę Ci kontaktów z Czechami, podziwiam ich mentalność i sposób postrzegania rzeczywistości. Do swoich ulubionych utworów zaliczam Starej Bar – mogę go słuchać w nieskończoność.
Pozdrowienia
9 listopada 2009 o 20:52
@krk2003
Mentalność rzeczywiście zupełnie różna. Ma to swoje zalety, ale niekiedy także i wady (pisałem o tym kiedyś na łamach tego bloga). A “Starej bar” rzeczywiście jest dobrym kawałkiem, choć moich “faworytów”, o których pisałem powyżej nie przebije :))
Pozdro
24 listopada 2009 o 19:22
Witam! Miła niespodzianka, nie sądziłam, że aż tyle osób słucha tej czeskiej kapeli! Bardzo często ich kawałki nadają na ostravskim radiu Hey. Jednym z moich ulubionych jest “Szaman” – …a kto z nas może poważnie ze spokojem rzec, że na swej czarnej duszy nie ma nic, ten słyszy w oddali bonga dźwięk. Ile razy się jeszcze wrócę aby żyć i co jeszcze naprawię, chciałbym to niegdyś zobaczyć z radością. Po czesku brzmi to jakoś lepiej! Właściwie znalazłam Twoją stronę bo po “uszach chodzi” mi zupełnie inna piosenka,w refrenie idzie tak: lidi są angele a nebo dracy… Myślałam, że autorstwo powinnam przypisać właśnie Kabatom , piosenki w textach Kabatów nie znalazłam ale serdecznie pozdrawiam wszystkich fanów tej kapeli!
24 listopada 2009 o 21:36
@b.k
“znalazłam Twoją stronę bo po “uszach chodzi” mi zupełnie inna piosenka,w refrenie idzie tak: lidi są angele a nebo dracy… Myślałam, że autorstwo powinnam przypisać właśnie Kabatom , piosenki w textach Kabatów nie znalazłam ”
Ależ to jest utwór Kábatów!!! I jest nawet wśród powyższych filmików. :) Piosenka nosi tytuł “Burlaci” (czasem spotykam się też z tytułem “Burlaci na Volze”).
W referenie:
“Nebe je temný a mnohem níž
Jen vlků dávnej chorál z hor
A já tu marně hledám skrýš
Když cesta rovná se nám ztrácí
lidi jsou andělé a nebo draci
A každej dobrej skutek sílu vrací
No tak jen otoč se a podívej na lodě za tebou.”
25 listopada 2009 o 09:56
Teraz już jestem w domu! :) Jakoś nigdy nie dane mi było wysłuchać tego utworu w całości! Ale jak po “głowie chodzą” andělé a nebo draci… to jakoś nijak miało się do burłaków i podczas poszukiwań omijałam ten utwór. A tu masz, teledysk to analogia do “Burłaków na Wołdze” – Riepina. Teraz nie pozostaje mi nic, jak tylko przetłumaczyć text i zainwestować w album Corrida ;). Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za naprowadzenie na trop!
3 grudnia 2009 o 17:11
Hej :) Ale fajnie: szukam jakiś informacji po POLSKU o tym zespole i trafiam na Twojego bloga. No i myślałam, że tylko ja w Polsce ich słucham ;) A tu proszę, tyle fanów. “Mám obě ruce levý” to moja pierwsza piosenka. Raczej nie ma takiej piosenki, której nie lubię… Może utwory z płyty “Colorado” nie przypadły mi do gustu, ale to szczegół ;) I gratuluję panom kolejnego Czeskiego Słowika (który to już? xD).
Z Czech słucham jeszcze zespołu Arakain. A, i Lucie Bílá! A Arakain Lucie Bílá to coś niesamowitego.
Przez taką piękną muzykę bohemistyki mi się zachciało (ale ze skandynawistyką na razie nie wygrywa :p).
Pozdrowienia dla autora bloga i fanów Kabátów!
5 grudnia 2009 o 01:27
@b.k
Również pozdrawiam!
@Shego!
Ja też jestem mile zaskoczony liczbą fanów, którzy zostawili tu swój komentarz. Każdy z nas myślał, że w Polsce jesteśmy sami…
A Lucie Bílá to ulubienica mojego tatinka :)
Pozdrowienia!