U mnie dobrze

27 września 2009 | Kategorie: Praga, blog | 12 komentarzy

Od pojawienia się ostatniego posta minęło aż 11 dni. Wiem, że na wielu innych blogach taka sytuacja nie byłaby niczym nadzwyczajnym, ale ja przyzwyczaiłem Was do tego, że na niniejszych łamach nowe teksty ukazują się stosunkowo często. Dziś słów kilka o tym, co było (jest) powodem przestoju i o tym, co tam u mnie słychać.

Na dobrą sprawę w czasie ostatniego tygodnia zacząłem pisać dla potrzeb tego bloga trzy różne teksty. Co z tego jednak, skoro żadnego z nich nie dokończyłem (tak to jest, jak ma się sporo pomysłów a mało czasu na ich realizację). Ale co się odwlecze to nie uciecze i wszystkie trzy (ten o moich ulubionych praskich knajpach, plus mały przegląd… rumuńskich piw oraz  tekst o najczęstszych czeskich faux pas jeśli chodzi o modę) ujrzą w najbliższym czasie światło dzienne. Poza tym w środę 30.9. jak zwykle kolejny odcinek “kRzYŚKA”.

Nie będę kręcił i przyznam się, że taki stan rzeczy ma także związek z mym drugim dzieckiem -- blogiem MyFootballWay.com. Żeby rozkręcić tamto przedsięwzięcie i doprowadzić stronę do miejsca, jakie zajmuje niniejsza witryna (liczba czytelników, liczba komentujących) zaniedbałem trochę me tutejsze obowiązki. W nadchodzącym tygodniu wszystko jednak powinno już powrócić do normy.

A co poza tym u mnie?

Zdrowie

W ostatnim czasie miałem małe problemy ze zdrowiem. Tzn. na początku wydawało mi się, że są całkiem duże, ale potem (na całe szczęście!!!) lekarze rozwiali moje obawy. Na przełomie sierpnia i września byłem w praskich medycznych placówkach więcej razy niż przez całe ostatnie trzy lata. Dwie rady dla Was: nigdy nie martwcie się niczym NA ZAPAS i nie szukajcie w Internecie informacji, co mogą oznaczać objawy, które macie. :)

Mieszkanie

Cały czas mam w planach zakup mieszkania. Oczywiście chodzi o hipotekę, którą będę potem laaatamiiii spłacał… Decyzję podjąłem już dawno, ale z różnych powodów (a to kryzys, a to zmiana pracy, a to tamto i owamto) zwlekałem i zwlekam ze zrobieniem ostatecznych kroków. Tymczasem do mieszkania, które wynajmuję wprowadziło się dwóch nowych lokatorów. Kuzyn mojego dotychczasowego współlokatora i jego kumpel. Obaj studiują na II. roku (młode dupy!) na VŠE, tj. Vysoké Škole Ekonomické w Pradze. Jeden kibicuje Slavii, drugi -- niestety -- Sparcie i dodatkowo gra w IV-ligowym klubie przeciwko któremu już niedługo grać będą rezerwy mojej Bohemki… Mieszkamy sobie w trójkę dopiero pierwszy tydzień i jak na razie -- odpukać! -- nie jest źle.

Praca

W nowym miejscu pracy jestem już po trzymiesięcznym okresie próbnym. Spadł mi trochę kamień z serca, bo były momenty, że nie czułem się zbyt pewnie i zastanawiałem się czy czasem mój pracodawca nie będzie chciał ze mnie zrezygnować… ;) Praca nie należy do najciekawszych na świecie, ale jakoś trzeba zarobić na chleb (i igrzyska). Jestem -- jak to się tutaj mówi -- typową kancelářskou krysou, czyli biurowym szczurem. Cały dzień przy komputerze i telefonie, z papierami w ręku. A wszystko to w “galowym” stroju (na całe szczęście nie musimy nosić krawatów).  W ostatnim czasie zaliczyłem nawet pierwsze nadgodziny, co jest niepokojącym sygnałem. Najważniejsze jednak, że mogę codziennie wykorzystywać wszystkie języki obce, którymi “władam” (przy czym władać nie oznacza władać biegle! ;p), nie zapominając o polszczyźnie. A i ludzie w większości też są w porządku.

Hobby

Liczba godzin spędzona w biurze może się równać tylko z liczbą godzin spędzonych na piłkarskich stadionach. Jak pewnie wielu z Was wie, uprawiam tzw. turystykę stadionową, zaliczając kolejne obiekty w Czechach, a ostatnio również zagranicą (np. w środę wybieram się na mecz Ligi Mistrzów Bayern Monachium -- Juventus Turyn a przy okazji po raz pierwszy w życiu odwiedzę Oktoberfest). Do tego dochodzą jeszcze mecze mej Bohemki (w tym sezonie znowu mam komplet wyjazdów), więc można powiedzieć, że jeśli akurat nie pracuję, jestem na jakimś meczu… Niestety, wskutek wspomnianych wcześniej kłopotów ze zdrowiem na razie musiałem wstrzymać mój powrót na boisko. Tęsknie jednak za piłką, tęsknię do atmosfery sobotnich meczów na mym kłodzkim osiedlu, brakuje mi chłopaków, z którymi kopałem gałę przez prawie 20 ostatnich lat… Już niedługo to jednak zmienię! Obiecuję.

Szkoła

Po tym, jak mój brat zaczął uczęszczać do szkoły językowej, i u mnie odżyły myśli o powrocie na studia. Zdaję sobię sprawę, że im starszy będę, tym ciężej będzie mi się czegoś nowego nauczyć, tym ciężej będzie wypełniać uczelniane obowiązki. Cierpię na notoryczny brak czasu, ale gdybym to sobie wszystko dobrze zorganizował znalazło by się jeszcze miejsce na studia. Chciałbym zrobić doktora z filologii czeskiej…

Zabawa

Po dłuższej przerwie pojawiłem się ostatnio na tanecznym parkiecie! :)) Ma się jeszcze wprawdzie te kocie ruchy, ale zabawa w przepełnionym klubie, zarywanie nocy i patrzenie na plastic-fantastic szerzący się dokoła już mnie jakoś nie kręci… A niektórzy ludzie mają jakiś dziwny nawyk i tańczą z papierosem w ręku… WTF?! Często wyskoczę na piwko. Rzadziej do kina. Randkuję. :D Słucham muzyki. Ostatnio częściej niż zwykle sięgam po Maleńczuka. Magluję też nieustannie repertuar zespołu Cree.

Mamy jesień, kończy się weekend. W Pradze jest papież a jutro trzeba znowu iść do pracy. I to chyba wszystko…

A znacie to?

A to?

Dobranoc.

Krzychu

 

Dodaj komentarz 377 razy czytany, 1 razy dziś

Śledź dyskusję

12 komentarzy to “U mnie dobrze”

  1. Kasia pisze:

    no o hipochondrię to bym Cię nie podejrzewała:D

    a co do reszty… tak trzymać;)

  2. Axun pisze:

    Rozumiem, że na meczu będziesz kibicował JUVE? ;) Dobrze, że się odezwałeś blogowo. Także powodzenia w pracy życzę. Aha, taniec z papierosem też mnie wkurza. Ja nie wiem, jak tam można…!?

  3. krzychu81 pisze:

    @Kasia
    No, ja też się dziwię! :))

    @Axun
    Oczywiście, że Juve!!! Bayernu nienawidzę od niepamiętnych czasów. Mam bilet za bramkę, do sektoru sąsiadującego z sektorem dla włoskich tifosi :)) A taniec z papierosem to jakaś porażka. Albo tańczysz, albo palisz. Ach, ta dzisiejsza młodzież…

  4. romus87 pisze:

    Nareszcie dałeś znak życia :P Z tego co pamiętam tylko krzysq kibicował Bayernowi, zazdroszczę Ci możliwości oglądania Juve na żywo, ciekawe czy Diego zagra. Ponoć nadal zarzeka na jakieś bóle. Nie wiem jak ty ale w ten weekend zjeżdżam do kłodzka i mam nadzieję że uda się coś zagrać ;) daj znać jak będziesz w małej stolicy :)

  5. Axun pisze:

    Krzychu, jak masz jakieś foty z meczu JUVE to dawaj tu, albo na piłkarski blog. ;)

  6. krzychu81 pisze:

    @Axun
    Nie bój żaby. Tu już wkrótce pojawi się foto-relacja z Oktoberfestu a na MFW.com fotki z Allianz Areny.

  7. Axun pisze:

    Elegancko. Wpis piłkarski na Twoim drugim blogu już czytałem. Czekam jeszcze na relację z piwnego święta. ;)

  8. mysza pisze:

    Muszę powiedzieć,że rok temu bylem na Oktoberfest i korzystajac z okazji jako fan kopanej wybralem sie na Allianz Arena na mecz Bayernu z Vfl Bochum, oczywiscie tez nie lubie Bayernu wiec siedzialem z wyjazdowcami i kibicowalem Marcinowi M.;)

    P.s strasznie topornie idzie mi uzywanie polskich znakow.

    p.s 1.Do Twojego MFW blogu i Wideo na czasie, czas na wideo, czyli powtórka z roz(g)rywki: a ja wrecz uwielbiam jak ten zespol przegrywa! !Visca el Barca!

    p.s 2. Czas pomyslec moze o przeprowadzce do Pragi bo widze ze duzo meczykow zaliczasz i bylby niezly kompan (przynajmniej nie trzeba by bylo Cie namawiac) ale zostalo mi pare stadionow jeszcze w Anglii wiec na razie pomarzyc…

    pozdro

  9. krzychu81 pisze:

    @mysza
    Opisujesz gdzieś w sieci swoje angielskie stadionowe wojaże?

    A do Pragi zapraszam przynajmniej na (piłkarsko-piwny) weekend.

    Również pozdrawiam!

    P.S. Plakat Marcina M. do dziś wisi nad moim biurkiem w domu w mym Home City! :)

  10. mysza pisze:

    Niestety nie opisuje nigdzie swoich wojazy po stadionach poniewaz nie robie tego czesto ani nie jezdze wszedzie. Skupiam sie na Londynie i okolicach tylko, choc raz bylem troche dalej w Bristolu. Zreszta moje wizyty na londyskich lub pod lodynskich uskuteczniam z wyjazdowcami Bristol City.
    Co do przyjazdu do Pragii to na pewno skorzystam z zaproszenia na pilkarsko-piwny weekend ale to bedzie zdecydowanie po nowym roku. A co do przeprowadzki do Czech to mysle o tym coraz bardziej powaznie.
    pozdrawiam

  11. mysza pisze:

    …no i ja rowniez zapraszam do Londynu na stadionowo-alkoholowy weekend ;)

  12. krzychu81 pisze:

    Do Londynu bardzo chętnie! Myślę o wycieczce do Anglii na wiosnę 2010. Chce odwiedzić brata (Blackpool) i parę meczyków właśnie w stolicy. Interesowałyby mnie QPR, AFC Wimbledon i ewentualnie Fulham.

Dodaj komentarz




Też chcesz mieć własny awatar? Nic prostszego!