Jestem renesansowym Polakiem
Wracam z pracy. Wyszedłem dziś późno, bo dopiero po 18. Podróż do domu, najpierw metrem, potem tramwajem. Później zakupy w Albercie. Tuż po 19, zaraz po wejściu na klatkę schodową dzwoni komórka. Na wyświetlaczu “Petra II”. W ciągu ułamka sekundy mój umysł robi listę wszystkich Petr, które znam i wysyła obraz tej, która w mym telefonie zapisana została z numerem II – ładna rudowłosa Słowaczka, troszkę starsza, zajęta ale bardzo fajna!
Petra: - Mam dwa bilety na koncert dziś wieczorem.
Krzychu: - Suuuperrrr!!! (myśląc zarazem “o kurna, przecież dziś Liga Mistrzów…”)
P: – Poszedłbyś ze mną?
K: - Jasne! A co to za koncert? (a co tam piłka! To pewnie jakaś rockowa lub popowa gwiazda – myślę)
P: - Polska muzyka… renesansowa, więc pomyślałam o Tobie…
K: - Że co?! Ach taaaak (pomyślała o mnie bo “polska”, czy pomyślała o mnie bo “renesansowa”?!)
P: – O godzinie 20:00 w Muzeum Muzyki.
K: - Hmmm (nie ma mowy, nigdzie nie idę. Ale żeby nie wyjść na ignoranta i mimo wszystko zabłysnąć, staram się przynajmniej znaleźć w pamięci jakieś nazwisko słynnego polskiego artysty epoki renesansu… Kto do cholery mógł grać jeszcze w tamtych czasach? Rodowicz? Połomski?)
P: - Więc?
K: - Szkoda, że dałaś znac tak późno. Właśnie wszedłem do domu. A do tego wieczorem Real gra z Milanem. Nie wyrobię się, nie zdążę…
Dalszy ciąg rozmowy (nie trwała już długo) nie jest już istotny. Teraz jednak zastanawiam się czy dobrze zrobiłem. A Petra to pierwsza fajna babeczka, którą poznałem po przyjeździe tutaj. Pozdrawiam.



Zamów Newsletter!
Zaproponuj artykuł



22 października 2009 o 08:17
ja za to wczoraj miałam wrażenie, że w jednym z kanałów tv trwa jakiś nieustający mecz piłki nożnej – grali i grali, nawet jak w końcu poszłam spać, to oni nadal grali…
22 października 2009 o 09:36
Witaj! Od jakiegoś czasu zerkam na Twój blog, po tym jak mnie kiedyś odwiedziłeś :) ale dopiero od kliku dni dodałem sobie go do czytnika RSS… Tak więc teraz będę stałym gościem.
Co do meritum sprawy to chyba się różnimy, bo ja bym wybrał stanowczo koncert z rudowłosą Słowaczką :) ale ja podobno nie mam jakiegoś genu odpowiedzialnego za oglądanie meczy piłkarskich. Co do renesansu w muzyce polskiej to też jakoś mało mi do głowy przychodzi – chyba jedynie Mikołaj Gomółka.
22 października 2009 o 10:41
Ja bym wybrał chyba jak ty Krzychu. Oglądać Real – Milan (a potem rozkoszować się przegraną królewskich), wypić piwko (bądź cztery :P), pogadać z kumplami lub iść na koncert o którym nie mam zielonego pojęcia z zajętą kobietą. Hmmm w żargonie piłkarskim 3:1 dla meczu :D
23 października 2009 o 21:06
@Kasia
Jak tak grają i grają, a jest jesień i środek tygodnia, to znaczy, że akurat jest Liga Mistrzów. Liga Mistrzów, moja droga, to taki wieloodcinkowy serial dla mężczyzn. :D
@Jakub Milczarek
Cześć. To prawda, zaglądałem i zaglądam do Ciebie. :) A jeśli chodzi o ten gen odpowiedzialny za oglądanie spotkań piłkarskich, to ja mam go z kolei zbyt wiele! Oto dowód: http://www.myfootballway.com/groundhopping/sezon-20092010/ Więc chętnie się podzielę :)
Cieszę się, że zyskałem nowego czytelnika. :)
Pozdrawiam!
@romus87
I żebyś wiedział, że tak właśnie uczyniłem! :)