Miniblog
<<< NHL znowu zawita do PragiDecyzja zapadła. Kolejny sezon NHL rozpocznie się w Pradze! W dniach 9-10 października 2010 w tutejszej O2 Arenie spotkają się w dwumeczu Boston Bruins i Phoenix Coyotes. Wybór tych klubów nie jest przypadkowy. W obu bowiem występuje po kilku Czechów. Będzie to już druga inauguracja sezonu amerykańsko-kanadyjskiej zawodowej ligi hokeja na lodzie w stolicy Czech. W 2008 roku w tej samej hali dwukrotnie rywalizowały ze sobą New York Rangers i Tampa Bay Lightning, i oba spotkania nie tylko cieszyły się ogromnym zainteresowaniem widzów i mediów (ba, nawet podczas treningów był komplet publiczności!), ale i zakończyły się wielkim sukcesem organizacyjnym w tym zbzikowanym na punkcie hokeja państwie. Ale nie ma się co dziwić, bo dla wielu osób to przecież jedyna okazja, by na żywo zobaczyć mecz najlepszej ligi na świecie. Nawet wysokie ceny biletów nie były więc dla prawdziwych fanów przeszkodą...
P.S. A tymczasem dziś rozpoczyna sie turniej hokejowy na Igrzyskach w Vancouver. Czesi mają w grupie Słowaków, Rosjan i Łotyszy. Jak zwykle celują w podium. Dla połowy kraju nie liczy się teraz nic innego!
@ 2010-02-16 20:25:35<<< Czego się boją Czesi?Przeczytałem właśnie artykuł "Češi se bojí o práci. Smrt ani samota je netrápí", czyli Czesi boją się o pracę. Śmierć czy samotność ich nie lęka. Chodzi o wyniki badań przeprowadzonych przez CVVM (Centrum pro výzkum veřejného mínění - czeski odpowiednik naszego OBOPu), odpowiadających na pytanie, czego boi się czeskie społeczeństwo? Okazuje się, że najbliższa przyszłość rodzi u mieszkańcow kraju nad Wełtawą znacznie większe obawy niż np. starość, samotność czy korupcja... Czesi boją się w pierwszej kolejności bezrobocia, utraty zdrowia oraz spadku poziomu (jakości) życia. Dalej wymieniają obawy z podwyżek cen i sytuacji ekonomicznej Czeskiej Republiki. Nasi południowi sąsiedzi znacznie mniej boją się natomiast o swą rodzinę, dzieci i przyjaciół, nie aż tak straszna jest im utrata dachu nad głową, renty czy emerytury. Mało kto czuje z kolei strach przed samotnością, starością, śmiercią, wojnami i kataklizmami oraz rozwodami (odpowiedzi te pojawiały się, ale sporadycznie). Interesujące, prawda? Ciekawe jak wyglądałyby wyniki tych badań, gdyby przeprowadzono je w Polsce?
@ 2010-02-04 21:05:34<<< Trzy dni w BerlinieDwa tygodnie temu po raz kolejny "wizytowałem" stolicę naszych zachodnich sąsiadów. Spędziłem w Berlinie długi weekend a celem wyprawy była... wizyta na czterech meczach piłkarskich i zwiedzenie kilku stadionów (zboczenie takie - męska część czytelników z pewnością zrozumie). Zdjęć niestety jeszcze nie posiadam. Tradycyjnie mam za to kilka spostrzeżeń: 1) Potwierdziło się raz jeszcze, że Niemki nie należą do najpiękniejszych kobiet naszego kontynentu. W ciągu tych 72 godzin widziałem mniej więcej tyle samo ładnych babeczek, co w Pradze lub Wrocławiu spotkałbym podczas godzinnego zaledwie spaceru po centrum miasta! 2) Starsi Niemcy, a zwłaszcza tamtejsi emeryci i renciści są gburowaci i nieuprzejmi. Nie przytrafiło mi się jeszcze, by w Czechach lub Polsce, ktoś nie powiedział "Dzień dobry" i/lub "Do widzenia" np. przy wejściu/wyjściu do windy czy przedziału w pociągu. A tam kompletna cisza. Pod tym względem za naszą zachodnią granicą kulturą nie grzeszą... Napisać, że to pewnie w większości "byli hitlerowscy oprawcy" byłoby chyba nie ładnie i niepoprawnie politycznie, a także byłoby zbytnim uproszczeniem, ale jakby nie patrzeć właśnie tak się zachowywali... ;p 3) PKP i DB (Deutsche Bahn). Wiem, że obu przewoźników nie sposób porównywać, ale zawsze myślałem, że PKP powoli bo powoli, ale stara się malutkimi kroczkami choć trochę zniwelować przepaść, jaka dzieli ją (pod każdym względem) od niemieckich kolei. Byłem w wieeelkim błędzie! 4) Niemieckie piwo, to niemieckie piwo i równać się mu może jedynie piwo czeskie. Jednym słowem: pycha! 5) Z każdym rokiem Berlin podoba mi się coraz mniej. Już nie jestem tym miastem oczarowany tak, jak kiedyś. Choć chciałbym, nie potrafię tego wytłumaczyć... Ale i tak wrócę tam wiosną.
P.S. Święta, święta i po świętach!
@ 2009-12-27 23:35:59
11 listopada 2009 o 23:31
wiesz, że byłam kiedyś w Kłodzku i go w ogóle nie pamiętam…? w przeciwieństwie do Wrocławia i Pragi (gdzie może znów spotkamy się w czerwcu;)
11 listopada 2009 o 23:51
kurcze… jak w jakichś Włoszech co najmniej…
12 listopada 2009 o 11:55
Hehe.. też tak mam u siebie w Sopocie, że dopóki czegoś nie zobaczę na filmie bądź zdjęciu, to nawet nie mam świadomości, że to jakiś zabytek :)
12 listopada 2009 o 14:16
Również uważam, że Kłodzko jest ciekawym miastem. Lubie wpaść tam chociaż na chwilę, kiedy jadę w któreś góry w Kotlinie Kłodzkiej albo dalej w Rudawy Janowickie. Górująca nad miastem Twierdza nie jest może wielka ale jest na swój sposób urokliwa, a przejście podziemne dostarcza oryginalnych wrażeń :)
12 listopada 2009 o 22:03
@Kasia
To bardzo nie ładnie z Twojej strony, że nie zapamiętałaś z mego miasta nawet twierdzy! W ramach pokuty proszę o obejrzenie tego filmu jeszcze 5-krotnie. ;p
P.S. Jasne, że jak we Włoszech! Jesteśmy “Wenecją Wschodu” :))
@Marcin W
A ja – aż wstyd się przyznać – znam Sopot (podejrzewam, że podobnie jak spora część Polaków) tylko z plaży i morza… No i z festiwalu… A, i z klubu koszykarskiego… I z drużyny rugby. Ale w centrum niestety nigdy nie byłem. Waszych zabytków wymienić nie potrafię.
@Jakub Milczarek
“Lubie wpaść tam chociaż na chwilę, kiedy jadę w któreś góry w Kotlinie Kłodzkiej albo dalej w Rudawy Janowickie.”
Jedno z haseł reklamowych miasta (zresztą pojawiło się także i w tym filmie) mówi, iż “stąd wszędzie jest bliżej”! :)
13 listopada 2009 o 10:51
Filmik fajny ale zrobiony tylko w rynku i na ścieżce turystycznej, czyli pokazuje to co zrobiono przez ostatnie 3 lata. Jest o wiele więcej zabytków które nie pokazano bo niszczeją, kamienice ładnie wyglądają z zewnątrz ale od środka z tego co wiem to część się sypie. Mimo wszystko kocham tą moją małą stolice :) choć muszę przyznać że dłużej niż tydzień nie mogę tam wysiedzieć bo padam z nudów :P
15 listopada 2009 o 21:31
eee… bo prawdę mówiąc, twierdzy nie zwiedzałam… wtedy nawet nie wiedziałam, że tam jakaś jest – to było w podstawówce:D